zarzadzenie

Układ gwiazd musiał być naówczas, w lecie 1973 roku, nader życzliwy dla przyszłych filmoznawców i osobiście dla pana prof. Jerzego Gota (1923-2004), który wymyślił i stworzył w obrębie Instytutu Filologii Polskiej Uniwersytetu Jagiellońskiego Zakład Teatru, Filmu i Telewizji, z którego w 1975 roku wypączkowały dwie oddzielne placówki: Zakład Teatru oraz Zakład Filmu i Telewizji. Ten pierwszy gładko przyrósł do macierzystego pnia polonistyki, ten drugi zawsze od niego odstawał jako pęd obcy i niezrozumiały (a jednak dziękujemy, polonistyko krakowska, bo bez ciebie by nas nie było!). Do legendy przeszło pytanie jednego z profesorskich tuzów polonistycznych zadane z życzliwym zresztą zainteresowaniem: Będziecie nauczać wyświetlania filmów? Tak, tego też trzeba się było nauczyć, bowiem po okresie opowiadania i „odgrywania” filmów na zajęciach, nastała era projektora 16 mm z wiecznie wciąganą pętelką (wtajemniczeni wiedzą, co to znaczy) i kopii przynoszonych na własnych plecach z OPRF-u (Okręgowe Przedsiębiorstwo Rozpowszechniania Filmów – było kiedyś takie) mieszczącego się w budynku sióstr felicjanek przy ulicy Smoleńsk 2, a potem wiecznie psujących się magnetowidów z Zakładów Kasprzaka (z taśmą szeroką na 3,5 cm, tłumy przychodziły, żeby obejrzeć to cudo techniki), nim wreszcie nastały błogosławione czasy kaset VHS.

Pierwszym kierownikiem Zakładu Filmu i Telewizji został w 1975 roku dr Zbigniew Wyszyński (1924-2001), niestrudzony propagator kina, autor Filmowego Krakowa (1975) i prelegent w snobistycznym DKF-ie mieszczącym się w kinie „Sztuka” przy ul. św. Jana 6. Jego pierwszymi asystentami byli świeżo upieczeni magistrowie Grażyna Stachówna i Janusz Czyżyk, potem doszlusowali kolejno Artur Górski, Tadeusz Pawłowicz (1950-2014), Piotr Łaguna (1953-1981), Marek Halberda, Lesław Czapliński. Zajęcia polegały na uzupełnianiu wykształcenia studentów polonistyki o podstawy wiedzy z historii kina i języka filmu.

Z Warszawy zaczęła przyjeżdżać na gościnne wykłady pani prof. Alicja Helman, pracująca naówczas w PAN-ie, która mówiła o kinie w nowatorski sposób i roztaczała niezwykłe perspektywy jego badania, co szybko wydało owoce. Filmoznawcom zaczynało być za ciasno na polonistyce. Na fali przemian w 1981 roku nowym kierownikiem Zakładu Filmu i Telewizji został dr Tadeusz Lubelski, stworzono zaczyn prawdziwego filmoznawstwa kształcącego studentów od pierwszego roku studiów – ciągle na bazie wielu przedmiotów stricte polonistycznych – w wiedzy o historii i teorii filmu. Kandydaci tej nowej specjalności łowieni byli w pajęcze sieci zastawiane na niewinną młodzież, która przybywała na UJ studiować literaturę ojczystą i dawała się uwieść (ku rozpaczy swych rodziców) mirażom poznawania ulotnych fantomów filmowych.

W 1984 roku szefową Zakładu Filmu i Telewizji została prof. Alicja Helman – filmoznawstwo nabrało wiatru w żagle. Dalej przekształcano program (co stało się nałogiem i czynione jest odtąd nieustannie); zatrudniono nowych asystentów magistrów: Mariolę Dopartową, Jadwigę Głowę, Iwonę Kolasińską, Łucję Demby, Jacka Ostaszewskiego; z Uniwersytetu Śląskiego spadł desant wspaniałych doktorów: Wiesław Godzic – został kierownikiem Zakładu – Łukasz Plesnar i Eugeniusz Wilk. Studentów już nie trzeba było mamić obietnicami „fajnych zajęć”, sami się garnęli, mimo konkursowego egzaminu wstępnego. Pracownicy Zakładu publikowali książki i artykuły, zdobywali kolejne stopnie naukowe. Filmoznawstwo coraz bardziej odstawało od polonistyki.

W 1996 roku powstał Wydział Zarządzania i Komunikacji Społecznej zorganizowany przez pana prof. Emila Orzechowskiego, zwany popularnie „zsypem”, gdzie przenosiły się różne instytuty i zakłady dążące do samodzielności. Filmoznawstwo także skwapliwie skorzystało z tej okazji – powołano Instytut Sztuk Audiowizualnych, jego pierwszym dyrektorem został dr. hab. Łukasz Plesnar. W 1997 roku filmoznawcy wyprowadzili się wreszcie z matecznika krakowskiej polonistyki (żegnani z wyraźną ulgą), czyli tzw. „Gołębnika” na Gołębiej 14, gdzie dotąd rezydowali w oficynie w dwu salkach wykładowych na drugim piętrze, mrocznej izbie z zasłoniętymi oknami na parterze i dwóch malutkich pokoikach na strychu (w jednym mieściła się administracja kierunku, drugi był pokojem asystenckim), i przenieśli się na ulicę Piłsudskiego 13. Nieliczne sale wykładowe były tam równie ciasne i duszne jak w „Gołębniku”, studenci często musieli siedzieć na podłodze, bo brakowało krzeseł, telewizory miały zbyt małe ekrany, stare magnetowidy ledwo rzęziły, wykładowcom przydzielono na dyżury jeden wspólny pokój, po korytarzach przemykały myszy, a w ścianach rosły kolonie grzybów. Ta niewygoda miała trwać rok, góra dwa, bo budował się przecież legendarny kampus. Czas płynął… Zmieniali się dyrektorzy Instytutu – prof. Eugeniusz Wilk, prof. Tadeusz Lubelski – zmieniały się kolejne roczniki studentów, zawsze tak samo zdolnych i pełnych entuzjazmu. Dopiero w lutym 2009 roku filmoznawstwo przeprowadziło się w luksusy kampusu na ulicę Łojasiewicza 4.

Dyrektorem Instytutu Sztuk Audiowizualnych jest obecnie pan prof. Krzysztof Loska, a w kształtowanie jego profilu naukowego włączyło się kolejne pokolenie pracowników naukowo-dydaktycznych: prof. Andrzej Pitrus, dr hab. Małgorzata Radkiewicz, dr hab. Joanna Wojnicka, dr hab. Rafał Syska, dr Anna Nacher, dr Magdalena Zdrodowska, dr Waldemar Frąc, dr Sebastian Jagielski, dr Magdalena Podsiadło. Sekretariat prowadzą dwie niezastąpione panie: mgr Małgorzata Czarnik i mgr Monika Kaczmarska. Nadzór nad sprawami technicznymi sprawuje mgr Ryszard Haja. Na krakowskim filmoznawstwie kształci się obecnie w dwustopniowym systemie licencjackim i magisterskim kilkuset studentów, prężnie działa Koło Naukowe. Powstaje wiele liczących się publikacji autorstwa pracowników ISzA, m.in. pod redakcją naukową prof. prof. Lubelskiego, Sowińskiej i Syski ukazały się trzy tomy Historii kina (2009-2015), wydawane są dwa czasopisma naukowe: „EKRANy” i „Przegląd Kulturoznawczy”.

Krakowskie filmoznawstwo przetrwało czterdzieści lat, przygotowuje się na drugie tyle i jeszcze następne, i następne, czerpiąc wzór z Uniwersytetu Jagiellońskiego, który trwa nieprzerwanie od 1364 roku. Udało się, bo filmowe obrazy, mimo swej pozornej ulotności, stały się trwałą częścią światowej kultury, potrzebni są więc ich znawcy i badacze. A poza tym – zgodnie z kultową repliką filmową – Moc była zawsze z nami.

prof. Grażyna Stachówna